Krzysztof D. Szatrawski

Dlaczego od 20 lat słucham Toma Waitsa?
(2500 znaków o muzyce i nie tylko)

 


 

    Bo robi świetną muzykę? Ale czy jest jeszcze ktoś, kto nie robi świetnej muzyki? A czy publiczność jeszcze pamięta o kompozytorach obdarzonych czymś tak rzadkim jak talent melodyczny? Co znaczy słowo melodia w epoce cudów MTV i piosenek wmawianych nam przez wytwórnie jakby to były płatki śniadaniowe? Czy Waits jest w ogóle muzykiem, skoro przez pierwsze 10 lat wygwizdywano go regularnie? Czy dlatego grają z nim najlepsi? Zwłaszcza, że gra na fortepianie jakby widział go po raz pierwszy w życiu? I dlaczego na gitarze gra, jakby uczył się od 3 dni chwytów? A może skoro nie potrafiłem sobie wyobrazić tych jego dłoni na klawiaturze, póki nie zobaczyłem, to teraz nie potrafię uwierzyć w to, co widziałem? To prawda, że fortepian był pijany?
    Bo pisze teksty bardziej poetyckie niż poezja, które zresztą nadają się raczej do myślenia niż do śpiewania? Jak on to robi, że krytykując co tylko się da, pozostaje optymistą, a nawet potrafi przekonać, że życie ma sens? I dlaczego tak często o tym zapominamy? Czy dlatego Rod Steward powiedział, że dzięki piosenkom Waitsa zbudował dom? I czy chodziło mu o dom, czy budynek? Jak bardzo to w dzisiejszych czasach istotna różnica? Czy zresztą autor piosenek jest dziś jeszcze kimś więcej niż copywrighterem mody, stylu bycia, targowiska próżności? A jeżeli nie, to czy piosenki Waitsa to w ogóle były piosenki?
    Bo jest buntownikiem ironicznie spoglądającym na wszelkie tytuły do wielkości? Autorem piosenek, w których opowiada o szarych pozbawionych znaczenia ludziach, o milczącej, statystycznej większości, albo jednostkach wyrzuconych poza nawias tak zwanego społeczeństwa? Przeciwko czemu buntuje się zatem Waits w czasach, kiedy nie ma przeciwko czemu się buntować? Przeciwko dyktaturze większości, przeciwko komercyjnemu szaleństwu pakującemu w celofan nawet bunt i wyprzedającemu po obniżonej cenie w supermarketach? A może przeciwko dobremu samopoczuciu owej większości tak sprawnie tłumaczącej sobie paradygmaty zbiorowej nieświadomości, podczas gdy ich wzrok przykuwa panienka opowiadająca o darmowych minutach? Darmowych? Co może być za darmo?
    Czy o tym mówi Tom Waits? O miłości, która jest ślepa, o Bogu, który jest miłością i o tym, że Ray Charles musi być Bogiem? I dlaczego jego śmiech brzmi tak, jakby miał łzy w oczach? Co myśli o piciu, z którym ma problemy tylko wówczas, gdy nie może dostać drinka? Czy zabawne powiedzonka Waitsa dają jeszcze do myślenia? I komu?

Od autora (znaki nadliczbowe): Wyczerpał się przyznany przez redakcję limit znaków. Jakoś tak szybko się to stało. Kiedy 15 lat temu tłumaczyłem piosenki Waitsa, nie można ich było kupić w supermarketach. Nie można było kupić nawet ABBY, bowiem nie było supermarketów. Wydrukowane w warszawskim „Krzywym Kole Literatury" ucieszyły kilku przyjaciół, przeminęły jednak bez echa, podobnie jak „Krzywe Koło" i wiele innych rzeczy. Ale nie żałujmy tego, co było dobre. Już raczej tego, co jest, chociaż być nie musi.
Aha… Nie ma chyba sposobu, by odpowiedzi na te pytania zmieściły się w dwóch i pół tysiącach znaków. Ale Star Spangled Banner też składa się z pytań. Tylko czy ktoś jeszcze szuka na nie odpowiedzi?

Krzysztof D. Szatrawski        

 


[TEKSTY O MUZYCE]        [STRONA GŁÓWNA]

 

Project & text copyright (c)2000/2001 by Krzysztof Szatrawski. All material copyrighted to Tom Waits or any other person belongs to their owners.